Polska ma ustawę o sztucznej inteligencji. Co to zmienia dla Ciebie i jak my korzystamy z AI
Polska wdrożyła unijny AI Act. Co nowe przepisy oznaczają dla pacjentów i według jakich zasad nasza klinika wdraża AI: technologia wspiera, człowiek decyduje.
11 sierpnia 2026 roku weszła w życie zasadnicza część ustawy z dnia 3 lipca 2026 r. o systemach sztucznej inteligencji (Dz.U. 2026 poz. 1003); przepisy o kontrolach, karach i opiniach indywidualnych zaczną obowiązywać pod koniec października. Polska dostosowała tym samym swoje prawo do unijnego AI Act, pierwszej na świecie kompleksowej regulacji sztucznej inteligencji. Piszę o tym w naszej Bazie wiedzy z dwóch powodów. Po pierwsze, te przepisy dotyczą także ochrony zdrowia, więc dotyczą Ciebie jako pacjenta. Po drugie, w naszej klinice jesteśmy w trakcie wdrażania narzędzi AI i chcę wprost opisać, według jakich zasad to robimy.
Co dokładnie się wydarzyło
Unijny AI Act, czyli rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady (UE) 2024/1689, obowiązuje bezpośrednio w całej Unii i wchodzi w życie etapami. Od 2 lutego 2025 r. obowiązują zakazy najbardziej ryzykownych praktyk, a od 2 sierpnia 2026 r. kolejna duża transza przepisów, między innymi obowiązki przejrzystości i pełny system kar. Najdalej idące wymogi dla tzw. systemów wysokiego ryzyka zostały natomiast przesunięte przyjętym w 2026 r. pakietem Digital Omnibus: na grudzień 2027 r. dla zastosowań z załącznika III, a dla AI wbudowanej w certyfikowane produkty, w tym wyroby medyczne, na sierpień 2028 r. Rozporządzenie wymagało też od każdego państwa członkowskiego zbudowania własnych struktur nadzoru. Polska ustawa robi dokładnie to.
Najważniejsze rozwiązania nowej ustawy w praktyce:
Powstaje Komisja Rozwoju i Bezpieczeństwa Sztucznej Inteligencji (KRiBSI), nowy organ nadzoru rynku AI. Będzie kontrolować zgodność systemów z przepisami, rozpatrywać skargi, wydawać opinie i interpretacje oraz prowadzić działalność edukacyjną. Przewodniczącego powołuje Sejm za zgodą Senatu na pięcioletnią kadencję, a cała Komisja ma rozpocząć regularną pracę jesienią 2026 r.
Ustawa tworzy podstawy dla piaskownic regulacyjnych, czyli kontrolowanych środowisk, w których można bezpiecznie testować systemy AI pod nadzorem regulatora, zanim trafią do komercyjnego użycia.
Ustawa określa też zasady kontroli i nakładania kar za naruszenia przepisów o AI. Wysokość kar wynika wprost z AI Act: za najpoważniejsze naruszenia, czyli stosowanie zakazanych praktyk, sięgają one 35 mln euro lub 7% światowego obrotu firmy.
Dla pacjenta oznacza to jedno: korzystanie z AI w usługach, także zdrowotnych, przestaje być przestrzenią bez reguł. Jest nadzór, jest odpowiedzialność i jest adres, pod który można złożyć skargę.
Co to znaczy w ochronie zdrowia
W ochronie zdrowia poprzeczka wisi wyżej niż w większości branż i słusznie. Systemy AI stosowane w wyrobach medycznych podlegających certyfikacji należą w rozumieniu AI Act do kategorii wysokiego ryzyka. To oznacza wymogi, które w skrócie brzmią tak: pełna dokumentacja techniczna, rejestrowanie zdarzeń, przejrzystość działania, a przede wszystkim rzeczywisty nadzór człowieka nad systemem. Po przesunięciach z pakietu Digital Omnibus te twarde wymogi zaczną obowiązywać dopiero w latach 2027-2028. Napiszę wprost, co o tym myślę: to jest czas dany producentom na przygotowanie, a nie zaproszenie, żeby do 2028 r. traktować jakość jako dobrowolną. W naszej klinice nie zamierzamy czekać z porządkami na terminy.
Niezależnie od prawa unijnego lekarzy obowiązuje znowelizowany Kodeks Etyki Lekarskiej, który od 1 stycznia 2025 r. w art. 12 stawia cztery warunki korzystania z algorytmów AI w diagnostyce i leczeniu: pacjent musi być poinformowany, że AI będzie wykorzystana, musi wyrazić na to świadomą zgodę, algorytm musi być dopuszczony do użytku medycznego i odpowiednio certyfikowany, a ostateczna decyzja diagnostyczna i terapeutyczna zawsze należy do lekarza.
To ostatnie zdanie jest dla mnie najważniejsze w całej tej układance. Prawo mówi wprost to, co w dobrej medycynie było oczywiste od zawsze: technologia może wspierać, ale odpowiedzialności i decyzji nie przejmuje.
Jak my do tego podchodzimy
Teraz część, którą jestem winien każdemu naszemu pacjentowi. Tak, wdrażamy w klinice sztuczną inteligencję. Robimy to jednak powoli i ostrożnie, według kilku zasad, które ustaliliśmy zanim ustawa weszła w życie, i których nowa regulacja tylko nas utwierdza.
Po pierwsze: AI wspiera, człowiek decyduje. Narzędzia, które testujemy i wdrażamy, służą do rzeczy w rodzaju porządkowania informacji, wspierania dokumentacji czy odpowiadania na proste pytania organizacyjne na stronie. Żaden system AI w naszej klinice nie stawia diagnoz, nie interpretuje wyników badań, nie tworzy wniosków klinicznych ani nie podejmuje decyzji o leczeniu. Diagnoza, opinia i plan leczenia są zawsze pracą psychologa lub lekarza. To nie jest deklaracja marketingowa, tylko reguła projektowa: nasze narzędzia budujemy tak, żeby tej granicy nie dało się przypadkiem przekroczyć.
Po drugie: wiesz, kiedy rozmawiasz z maszyną. Czat na naszej stronie mówi wprost, że jest asystentem AI, i przy sprawach, które wykraczają poza informacje organizacyjne, przekazuje rozmowę człowiekowi. Telefonu do recepcji nie odbiera u nas voice bot, tylko człowiek, o czym pisaliśmy osobno. Obowiązek informowania, że masz do czynienia z AI, wynika zresztą wprost z przepisów o przejrzystości w AI Act.
Po trzecie: ostrożność z danymi. Dane naszych pacjentów to dane szczególnej kategorii w rozumieniu RODO. Zanim jakiekolwiek narzędzie AI zetknie się z informacjami o zdrowiu, sprawdzamy, gdzie te dane są przetwarzane, przez kogo i na jakiej podstawie. Jeśli nie potrafimy tego zagwarantować, narzędzie u nas nie działa i tyle.
Po czwarte: nie wdrażamy wszystkiego, co możliwe. Technologicznie da się dziś zrobić dużo więcej, niż robimy. Świadomie wybieramy tylko te zastosowania, które realnie poprawiają jakość naszej pracy dla pacjentów: skracają czas oczekiwania na dokumenty, zdejmują ze specjalistów pracę administracyjną i zostawiają im więcej czasu oraz uwagi na to, co naprawdę ważne, czyli na rozmowę z Tobą. Jeżeli jakieś zastosowanie AI nie poprawia jakości opieki albo tworzy ryzyko, którego nie umiemy kontrolować, po prostu z niego rezygnujemy.
Dlaczego piszę o tym publicznie
Bo uważam, że pacjent ma prawo wiedzieć, jak placówka, której powierza swoje zdrowie i swoje dane, korzysta z technologii. Zwłaszcza teraz, gdy o AI w medycynie mówi się dużo, a często nieprecyzyjnie: albo jak o cudzie, który zastąpi lekarzy, albo jak o zagrożeniu, przed którym trzeba uciekać. Prawda jest mniej efektowna. AI to narzędzie. Dobrze użyte, podnosi jakość opieki. Źle użyte, tworzy ryzyko, którego pacjent nawet nie widzi.
Nowa ustawa i AI Act wyznaczają prawne minimum. Traktujemy je jako punkt wyjścia, nie jako cel. Naszym celem jest to, żeby diagnoza, leczenie i wsparcie, które u nas otrzymujesz, były na najwyższym poziomie, na jaki nas stać, a technologia ma temu służyć, nie odwrotnie.
Jeśli masz pytania o to, jak korzystamy z AI, na przykład przed wizytą albo w trakcie procesu diagnozy, zapytaj wprost. Odpowiemy konkretnie, bo dokładnie po to ustaliliśmy te zasady.
Nie wiesz, od czego zacząć? Dobierz wizytę albo napisz do koordynatora pacjenta.
Przejdź do kontaktuO autorze
Mariusz Duszczyk
Chief Operating Officer & Head of IT Development
Zobacz profil i umów wizytę