Diagnoza ADHDLeczenie i terapia
10 min czytania Mariusz Duszczyk Mariusz Duszczyk Chief Operating Officer & Head of IT Development

Moda na ADHD czy problem, którego nie widzieliśmy? Lek. Bartłomiej Miąsek w Radiu Plus

Czy ADHD u dorosłych to moda? 19 października w Radiu Plus rozmawiali o tym psychiatra naszej kliniki lek. Bartłomiej Miąsek, dr Agata Todzia-Kornaś z WUM i Iwona Tarnowska-Ciosek. Spisaliśmy najważniejsze wątki i dopisaliśmy, jak to wygląda u nas: kto diagnozuje, kto pilnuje sprawy i ilu pacjentów wychodzi od nas bez ADHD.

Tekst: Mariusz Duszczyk, Chief Operating Officer & Head of IT Development

Posłuchaj

Cała audycja z Radia Plus z 19 października 2026Otwarte studio Magdaleny Szefernaker. Wypowiedzi lek. Bartłomieja Miąska zaczynają się ok. 4:10

0:00 / 39:49
Moda na ADHD czy problem, którego nie widzieliśmy? Lek. Bartłomiej Miąsek w Radiu Plus

W poniedziałek 19 października 2026 o 20:00 Radio Plus poświęciło godzinę ADHD u dorosłych. W „Otwartym studiu” Magdalena Szefernaker pytała gości, czy to moda na diagnozę, czy problem, którego wcześniej nie dostrzegaliśmy. I jak odróżnić rzeczywiste zaburzenie od pochopnego przypisywania sobie objawów. Przy mikrofonach: dr Agata Todzia-Kornaś z Kliniki Psychiatrii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, Iwona Tarnowska-Ciosek, autorka książki „Z tego się nie wyrasta”, i lek. Bartłomiej Miąsek, psychiatra z naszej kliniki.

Spisaliśmy to, co w tej rozmowie uznaliśmy za najważniejsze, z naciskiem na wypowiedzi Bartłomieja. Na końcu dopisujemy dwie rzeczy, na które w audycji nie było czasu: jak wygląda praca zespołowa przy diagnozie u nas i ilu pacjentów wychodzi od nas bez rozpoznania ADHD.

Więcej pacjentów przychodzi z gotową odpowiedzią

Audycja zaczęła się od stanowiska specjalistów w sprawie diagnozowania ADHD u dorosłych, o które prowadząca zapytała dr Todzię-Kornaś. Jego sens to czujność diagnostyczna: nie każde zaburzenie koncentracji u dorosłego oznacza ADHD, bo problemy ze skupieniem daje też depresja, zaburzenia lękowe, zaburzenia obsesyjno-kompulsyjne czy nadużywanie substancji. Twardych danych o nadrozpoznawalności w Polsce nie ma. W porównaniu z krajami zachodnimi osób z rozpoznaniem mamy nadal niewiele, a ADHD nie mamy mniej niż reszta Europy. Nadrozpoznawalność i nierozpoznawalność mogą istnieć w kraju jednocześnie, zwłaszcza że duża część diagnoz przesunęła się do rynku prywatnego, gdzie próg wejścia dla pacjenta jest inny niż w placówce publicznej.

Na pytanie, czy faktycznie zgłasza się więcej osób, Bartłomiej odpowiedział bez wahania: tak, w sektorze prywatnym i publicznym. Coraz więcej pacjentów przychodzi z pytaniem, a część już z twierdzeniem: „mam ADHD” albo „mogę mieć ADHD”.

Czy internet jest dobrym punktem wyjścia? Tu jego doświadczenie jest mniej jednoznaczne, niż sugeruje tytuł audycji. Spotkał wielu pacjentów, którzy pomysł na ADHD wzięli z sieci, a ich podejrzenie potwierdziło się w gabinecie. Opowiedział o pacjentce przed trzydziestką, po szkole zawodowej, bez żadnego wykształcenia psychologicznego, której wiedza o ADHD zrobiła na nim wrażenie. Ważniejsze było jednak co innego: ona przyszła z pytaniem, nie z wyrokiem. Była otwarta na rozmowę i na to, że usłyszy coś innego, niż sama zakładała. Diagnoza się potwierdziła.

Dr Todzia-Kornaś przestrzegała za to przed rolkami. Przywołała brytyjskie badania, według których ponad połowa treści o ADHD w mediach społecznościowych wprowadzała w błąd: albo przez błędną interpretację, albo dlatego, że ktoś opisał własną trudność życiową jako objaw. Algorytm podsuwa kolejne.

Diagnoza zapada w gabinecie lekarza

Prowadząca dopytała, czy pełna diagnoza powinna zapaść dopiero u lekarza. Odpowiedź Bartłomieja była krótka: „Musi zapaść w gabinecie lekarza. Nie ma innej drogi.” Dr Todzia-Kornaś doprecyzowała: diagnostyka nie musi być prowadzona wyłącznie przez psychiatrę, ale ostateczne rozpoznanie medyczne, po pełnym wywiadzie i diagnostyce różnicowej, stawia lekarz. Rekomendacje mówią też, żeby nie kanalizować się od razu w ADHD i żeby diagnostyka była wielodyscyplinarna: lekarze we współpracy z psychologami.

Iwona Tarnowska-Ciosek opisała sprawę, która niedawno obiegła internet: w procesie diagnostycznym brały udział osoby bez wykształcenia medycznego, z zawodu księgowy, lingwista, prawnik, które zbierały wywiad po jednym szkoleniu z wypełniania kwestionariusza DIVA. Jej zdaniem między innymi dlatego powstało stanowisko o kompetencjach osób diagnozujących. Cechy, o które pyta kwestionariusz, występują w całej populacji i przy wielu innych problemach psychicznych, a ktoś bez przygotowania może o tym nie wiedzieć. Dodała, że nie chodzi o to, żeby pacjent wydał od 1 500 do 2 000 zł na pakiet testów, bo takich wytycznych nie ma, tylko o to, żeby cierpiącemu człowiekowi pomógł lekarz, a nie ktoś, kto odhaczy pytania.

To ten sam podział ról, który opisaliśmy w tekście Kto do czego jest u nas dopuszczony: wywiad prowadzi psycholog z tytułem magistra, rozpoznanie stawia lekarz psychiatra, a studenci i osoby spoza zawodu nie biorą udziału w diagnozie.

Nie ma testu, który potwierdzi albo wykluczy ADHD

W tym wątku Bartłomiej był najbardziej stanowczy. Nie istnieje test psychologiczny, który z całą pewnością potwierdzi albo zaprzeczy diagnozie. Tak jak większość rozpoznań psychiatrycznych, ADHD opiera się na badaniu pacjenta: rozmowie, obserwacji zachowania i, jeśli pacjent się zgodzi, na wywiadzie od bliskich osób. Nazwał to paradoksem: zaburzenie jest neurorozwojowe, a więc biologiczne, a nie mamy żadnego testu, który by je potwierdził albo wykluczył.

Zwrócił też uwagę na częste nieporozumienie. DIVA, o której słyszała większość osób zainteresowanych tematem, nie jest testem psychologicznym. To lista pytań oparta na amerykańskich kryteriach diagnostycznych, którą należy zadać w rozmowie. Przywołał polskie rekomendacje z 2024 roku, których współautorką jest dr Todzia-Kornaś: diagnoza powinna zacząć się od ogólnego badania psychiatrycznego, żeby poznać człowieka i jego życie, a dopiero przy wskazaniach przejść do badania w kierunku ADHD.

Co w takim razie przesądza o rozpoznaniu? Dr Todzia-Kornaś wymieniła trzy rzeczy: nasilenie cech, ich wpływ na funkcjonowanie i sprawdzenie, czy inne aktualne diagnozy nie tłumaczą trudności lepiej. Tak samo jak przy depresji: są kryteria, jest wywiad, jest obserwacja.

U nas DIVA-5 nazywamy ustrukturyzowanym wywiadem i prowadzi go psycholog na drugim, dwugodzinnym spotkaniu. Samodzielnie wypełniony formularz nie ma wartości diagnostycznej. Jak wygląda ta rozmowa, opisała mgr Justyna Górnik w tekście DIVA-5: jak wygląda wywiad diagnostyczny w kierunku ADHD.

Sygnałem jest trudność, nie energia

Co powinno być pierwszym sygnałem, że czas pomyśleć o diagnozie? Bartłomiej odpowiedział jednym słowem: dysfunkcja. Wszystkie zaburzenia psychiatryczne, w tym ADHD, muszą się opierać na jakiejś dysfunkcji. Na którejś z płaszczyzn, zawodowej, społecznej albo edukacyjnej, człowiek musi sobie nie radzić. Bez tego nie ma zaburzenia, jest osoba, która po prostu ma takie cechy. Diagnoza musi wynikać z potrzeby i czemuś służyć.

Iwona Tarnowska-Ciosek rozprawiła się z obrazem ADHD jako nadmiaru energii, kreatywności i pomysłów. Można mieć ADHD i nie móc się „odpalić” do posprzątania mieszkania. Mówi się o zaburzeniu skrajności: mało kto jest pośrodku skali. Jako sygnał wymieniła też nawracającą depresję, pod którą od lat może kryć się nieleczone ADHD. Mit „cool” ADHD z TikToka ma według niej niewiele wspólnego z poważnymi utrudnieniami w codziennym życiu.

Dr Todzia-Kornaś dodała, że żaden pojedynczy objaw nie jest specyficzny dla ADHD. Każdemu zdarza się coś zgubić, każdy miewa problemy z koncentracją w stresie albo po nieprzespanej nocy. O rozpoznaniu decyduje zestaw cech, ich nasilenie i wynikające z nich realne utrudnienia: w pracy, w rodzinie, w opłatach. U dorosłych najbardziej daje się we znaki uwaga: poczucie wiecznego nieogarnięcia, spóźnione opłaty, lęk na widok awiza z urzędu. Prawie nie widuje osób z samym ADHD. Sztuką nie jest rozpoznanie ADHD, tylko współchorobowości.

Z tego się nie wyrasta. Z zaburzenia można

Prowadząca zapytała, czy przebodźcowanie, telefony i media społecznościowe nie robią z problemów z koncentracją choroby cywilizacyjnej. Bartłomiej nie zgodził się z taką ramą. ADHD jest zaburzeniem neurorozwojowym: najczęściej człowiek się z tym rodzi. Środowisko, rodzinne, społeczne, media, kształtuje zachowanie i decyduje, czy dojrzewanie pójdzie w dobrą, czy w niekorzystną stronę, ale nie jest przyczyną. Dr Todzia-Kornaś wskazała na odwrotny kierunek zależności: osoby z predyspozycją do ADHD częściej uzależniają się od gier i telefonu. Ekrany pogarszają koncentrację każdemu, ale nie wywołują ADHD.

Przy tytule książki Iwony Tarnowskiej-Ciosek Bartłomiej zrobił rozróżnienie, które porządkuje całą dyskusję: „Raczej nie wyrasta się z cechy, ale można wyrosnąć z zaburzenia.” Zaburzenie jest wtedy, gdy cechy przekładają się na dysfunkcję. Kto dorasta w dobrym, karmiącym środowisku i ułoży sobie życie z uwzględnieniem własnych uwarunkowań, może z zaburzenia wyrosnąć. Zastrzegł, że to mniejszy odsetek osób, ale opisany w literaturze. Autorka książki ujęła to podobnie: z tego się nie wyrasta, ale można z tym dobrze żyć i część cech wykorzystać na swoją korzyść.

Dr Todzia-Kornaś dopowiedziała, co pokazują badania: nadpobudliwość z wiekiem słabnie, a objawy deficytu uwagi potrafią się utrzymywać albo nasilać, bo rosną wymagania. Dziecko ze wspierającym środowiskiem radzi sobie w szkole, a trudności zaczynają się na studiach, gdy nikt nie mówi, co przeczytać na czwartek, a na koniec semestru jest egzamin.

Czy po diagnozie trzeba brać leki

Na pytanie, czy każdy zdiagnozowany pacjent musi przyjmować leki, Bartłomiej odpowiedział: nie. Zaznaczył jednak naturalną konsekwencję: jeśli cechy ADHD powodują dysfunkcję, a leki są najskuteczniejsze właśnie wobec osiowych objawów, to zwykle prowadzi to przynajmniej do próby leczenia. To nie znaczy, że pacjent musi brać leki codziennie ani długoterminowo. Może przyjmować je z różną regularnością, zależnie od sytuacji. Ta sama osoba, z tym samym ADHD, miewa okresy, kiedy leki są niepotrzebne, trochę potrzebne albo bardzo potrzebne. Jego przykład: młoda kobieta na studiach artystycznych, które ją pasjonują, może leków nie potrzebować. Ta sama kobieta jako samotna mama z pracą biurową prawdopodobnie będzie ich potrzebowała bardziej.

Dr Todzia-Kornaś rozbroiła argument ze wzrostu sprzedaży leków. Startujemy z bardzo niskiego poziomu rozpoznań, więc wzrost jest spodziewany, a część sprzedaży to kontynuacja leczenia u osób już zdiagnozowanych, nie nowe rozpoznania. Według badań od 30 do 60 procent osób odstawia leki w pierwszym roku. Leki działają na biologię, nie na przeciążenie: jeśli ktoś jest przewlekle niewyspany, głodny i obciążony kolejnymi obowiązkami, trudności z koncentracją zostaną nawet przy leczeniu.

Iwona Tarnowska-Ciosek mówiła z perspektywy coacha: większość osób, z którymi pracuje, nie bierze leków. Są jednak sytuacje, gdy człowiek wie, co powinien zrobić, i nie jest w stanie tego zrobić. Wtedy leczenie farmakologiczne bywa zapalnikiem, który uruchamia skumulowaną wiedzę i chęci. Czy brać leki, to decyzja do omówienia z lekarzem.

Jak to wygląda u nas: zespół, nie jeden gabinet

Tego w audycji nie było, a chcemy to dopowiedzieć. Bartłomiej Miąsek nie pracuje sam, tak jak żaden lekarz w naszej klinice. Diagnoza ADHD u dorosłych to u nas praca trzech ról.

Psycholog prowadzi wywiad kliniczny (120 minut) i ustrukturyzowany wywiad DIVA-5 (120 minut). Oba spotkania prowadzi ta sama osoba i ona podpisuje opinię psychologiczną. To etap, przy którym dr Todzia-Kornaś i Iwona Tarnowska-Ciosek mówiły o kompetencjach. U nas robi to wyłącznie magister psychologii.

Lekarz psychiatra, jak Bartłomiej, stawia rozpoznanie lekarskie na podstawie obu wywiadów i diagnostyki różnicowej, omawia z Tobą leczenie i je prowadzi. Nie zaczyna od zera. Ma przed sobą opinię psychologa, więc wizyta jest rozmową o decyzjach, nie powtórką wywiadu.

Koordynator pacjenta to trzecia osoba, o której rzadko mówi się w audycjach, a która dla dorosłego z ADHD często decyduje o tym, czy proces dojdzie do końca. Każdy pacjent ma w recepcji jedną, stałą osobę, która pilnuje terminów, dokumentów i odpowiedzi od specjalistów, przypomina psychologowi o terminie opinii i dba, żeby lekarz miał ją przed wizytą. Nie udziela porad klinicznych, od tego są specjaliści. Pilnuje, żeby droga do nich była krótka. Więcej w tekście Nie musisz pamiętać o wszystkim. Masz koordynatora pacjenta.

Płacisz za każde spotkanie osobno, a decyzję o wizycie u lekarza możesz podjąć po otrzymaniu opinii. Cały proces i aktualne ceny opisujemy na stronie Diagnoza ADHD u dorosłych.

Nie każdy wychodzi od nas z ADHD

Na koniec audycji prowadząca zapytała, czy diagnoza zawsze kończy się potwierdzeniem ADHD. „Zdecydowanie” nie, odpowiedziała dr Todzia-Kornaś, i dodała, że obserwuje coraz większą otwartość pacjentów na taki wynik.

U nas wygląda to tak. Od marca 2023 do września 2026 diagnozę zaczęło u nas 710 dorosłych, a pełną ścieżkę psychologiczną, wywiad kliniczny i DIVA-5, przeszło 598 z nich. Około 16 osób na 100 nie dochodzi do drugiego spotkania: część słyszy już po pierwszym, że obraz nie wskazuje na ADHD, część rezygnuje z innych powodów. Około 20 opinii na 100 nie potwierdza ADHD. Razem mniej więcej jedna osoba na trzy nie wychodzi od nas z potwierdzeniem rozpoznania.

Opinia, która nie potwierdza ADHD, nie jest pustą kartką: zawiera opis tego, co psycholog zobaczył w obu rozmowach, i wskazanie kierunku dalszej diagnostyki. Nasi psycholodzy nie mają żadnych celów liczbowych powiązanych z wynikiem. Skąd te liczby i dlaczego uważamy je za dobrą wiadomość, wyjaśnia Mariusz Duszczyk, dyrektor operacyjny kliniki, w tekście Co piąta osoba wychodzi od nas bez ADHD. Moda czy filtr?.

Jeśli po wysłuchaniu audycji albo po tym tekście rozpoznajesz u siebie trudności, o których mówili goście, pierwsze spotkanie z psychologiem jest po to, żeby to sprawdzić, a nie żeby cokolwiek przesądzać. Umów pierwsze spotkanie.


Audycja: „Otwarte studio Magdaleny Szefernaker”, Radio Plus, poniedziałek 19 października 2026, godz. 20:00. Goście: dr Agata Todzia-Kornaś (Klinika Psychiatrii WUM), lek. Bartłomiej Miąsek (psychiatra, Klinika ADHD), Iwona Tarnowska-Ciosek (współautorka, z Jarosławem Juźwiakiem, książki „Z tego się nie wyrasta”).

Nie wiesz, od czego zacząć? Dobierz wizytę albo napisz do koordynatora pacjenta.

Przejdź do kontaktu
Mariusz Duszczyk

O autorze

Mariusz Duszczyk

Chief Operating Officer & Head of IT Development

Zobacz profil i umów wizytę
Podziel się artykułem
Umów wizytę wybierz, a pokażemy cenę i termin